czwartek, 28 stycznia 2010

Mniej więcej nas coraz

Statystyki są bezwzględne i raczej nie kłamią — Elbląg się kurczy, a Olsztyn wprost przeciwnie, rozrasta. Owe statystyki podają, że w ciągu dziesięciu lat w Elblągu ubyło 1720 mieszkańców, a w tym samym czasie przybyło 5011 olsztynian. Dokąd ubyli i skąd przybyli? To niezgłębione tajemnice nauki zwanej demografią. Z kolei w tzw. lokalnej przestrzeni publicznej ukazał się list otwarty Janusza Kijowskiego, w którym protestuje przeciwko redukcji miejskich (olsztyńskich) wydatków na kulturę, przez co — zdaniem dyrektora teatru — stolica regionu wkrótce zamieni się w step. Kijowski powołuje się na socjologiczne badania nastrojów obu miast. Cytuję: W Olsztynie zastój, smuta, brak perspektyw, nuda i wygwizdów. W Elblągu: rozbudzone nadzieje, entuzjazm i optymizm.

Zatem na wygwizdowie prokreacja postępuje, a w mieście rozbudzonych entuzjastów — odwrotnie. Szybki wniosek: albo kultura, albo przyrost naturalny. Znowu trudny wybór...

1 komentarz: